|
| zaległości październikowe. | 2009-11-12 | 17:34:30 |
"Ludzie odchodzą"
Ludzie odchodzą jak słońća tyle że przy gorszej aurze zamiast przygasłego nieba szpitalne korytarze. Ludzie odchodzą nagle nawet o to nieproszeni nie starcza dla nich powietrza w tak małej przecież przestrzeni. Ludzie odchodzą niechcący nieraz przez głupi zbieg planet odchodząc - przynoszą niepokój tragiczny swych bliskich lament. Ludzie odchodzą niepotrzebnie choć jak im tego zabraniać ? każdy z nas przecież ma prawo do życia i do umierania. Październik 2009
skomentuj | (0)
| Nasłuchiwanie. | 2009-10-12 | 18:20:40 |
" Nasłuchiwanie" Słucham, jak w wierszu umierają wielcy tego świata jak pełzną resztki myśli ludzkich w ciemne korytarze w malignie, słowa żegnają ich kładąc się w epitafia chcąc po wersach wynieść wielkich na ołtarze. Słucham, każdego drgnienia piór ptasich w szlachetnych palcach każde piór skrzydeł trzepotanie ku peryhelium gdy poeci liczą poległych na swych szańcach ja modlę się o przywrócenie poległym krwiobiegu. Słucham, o obrotach ciał ludzkich - sferycznych planet o uczuciach zawiązanych między atomami gdy rozmywa się w czasie byt "idealnych" gamet ja przeżywam rozstania cząstek, płacząc protonami. Pażdziernik 2009. skomentuj | (0)
| bezsenne koło. | 2009-09-29 | 20:50:12 |
wskazówki zegara nocą twardo śpią tykania ich serc jednak dalej brzmią przykryte pościelą z nocy i dni czekają na świt. nad tarczą zegara ktoś zasnąć nie może z oddechów układa modlitwy pobożne ucho czujne, skryte w niespokojnych rękach nie może zapomnieć o dźwiękach. powieki otwarcie przyznają się nocy że boją się nocnej, czarnej przemocy gdy muszą oczom surowo nakazać obrazy z siebie wymazać. na tarczy zegara coś się poruszyło to dzień się rozpoczął, to nocy ubyło ktoś jednak nad tarczą znów zasnąć nie zdołał i wrócił na tarczy z bezsennego koła. 29.09.2009 skomentuj | (0)
| W mieszkaniu Adriana B. | 2009-08-31 | 14:06:40 |
Wyszedłem z domu... czekałem na miejsca znajome które już dawno zapomniałem... błądziłem jak w snach... obudził mnie telefon kolega drogę wskazał słowami policzyłem... istotnie, prawie pięć miesięcy... jestem. Przywitałem się... Rozpaliliśmy... poczułem jakbym przeistoczoną chmurą stał się... istotnie, tak było. cudownie. i siedzimy... palimy... a chmury lądują w ciałach... zapadają w dusze nam... istotnie, warto było... cokolwiek się stanie okna są otwarte a rzecz dzieje się na czwartym piętrze... 31.08.2009 skomentuj | (0)
" Stary człowiek i morze "
Stare drzwi w gospodzie tylko skrzypią cicho na wpół otwarte. Na spróchniałym stole niedopite wino w dzbanie popękanym. Nocą grały w gwiazdy zdechłe z głodu ptaki. Drzewa legły w gruzach ugodzone brzytwą. Z dna zbiegł ocean szumy wiatru milkną. Stary człowiek i morze wędrują za nimfą... 2009
skomentuj | (0)
| nie-bo | 2009-03-29 | 13:26:31 |
" Nie-bo"
- Czy niebo nas inspiruje ?
- Nie - bo ? - Bo nie-widoczne, przykryte białym puchem.- Bo nieba nie ma ? - Nie...
- bo ? - Niebo jest.- Dobre ? - Błękitno-szaro-zielone
zlane z koroną drzew.
skomentuj | (1)
" Obmawiam Śmierć za plecami "
Obmawiam Śmierć za plecami
olbrzymią nocą niewyspaną jeszcze samobójczo wiszą gwiazdy nad powiekami. Czuć bezdech kosmicznych orbit obłoki grzybicze budzą huragany ze stanu hipnozy i narkozą uśpione psychozy czekam aż naraz uderzą do głowy i spokój zgwałcą ohydnie. I obmawiam Śmierć za plecami zanim po mnie przyjdzie.
skomentuj | (0)
| obłęd twórczy/. | 2009-01-14 | 21:05:38 |
Z myślą o...
Dogorywam dnie i noce w kosmos lecą wieczne dusze ciało całe do krwi schodzi jeszcze żyję choć nie muszę. Błoto kształci ścieżkę drogi w której kiedyś zabłądziłem widać zgliszcza i pożogi sny i uczucia które spaliłem. Moje serce schnie i mięknie tak jak niegdyś we snach moich schły me usta pragnąc twoich. Ciałem swym użyźnię ziemie kiedy rozejdzie się z duszą łzy w twych oczach mnie nie wzruszą.
skomentuj | (0)
| poezjo-holizm/ | 2009-01-14 | 19:39:58 |
Historia śmierci pianisty
Fortepian nie śpi nastraja się sykiem czuwa przy zmarłym niedawno pianiście ostatni akord molowy wybrzmiewa czy zdąży wybrzmieć przed świtem ? Wtem pogłos zwołuje lud uśpiony tłumnie co dźwięki wspomina zapadłe w pamięć czci pieśni jego minutami ciszy a jego prochy ronią łzy w swej urnie. Gdy pogłos zamilknie na wieki amen tłuszcza odejdzie do swoich domów fortepian zaśnie, połamie klawisze urnie z prochami przyjdzie płakać samej.
skomentuj | (0)
| Oko. | 2009-01-13 | 00:21:54 |
" Oko "
Oko ugrzęzło w trójkącie zda się iż na wieczność, na stałe nie może wygrzebać się z kątów widocznie nie jest tak doskonałe. Trzeba więc Oko wyrwać z trzech ponurych kątów aby mogło w nas spojrzeć z wielu horyzontów. Trzeba Oku dodać błysku i uronić łez trochę źrenice rozszerzyć by objęło wzrokiem nie tylko deszczu krople spuszczone z daleka ale też i cierpienia chorego człowieka. Aby gdy nocą Oko zamknie swą powiekę roztoczyć umiało nad nami opiekę. Trzeba Oko bronić nadać tytuł boski by miał ktoś w swej opiece wszystkie ludzkie troski. A gdy z tego Oka ulepimy Boga. trzeba w niego uwierzyć nawet gdy go nie ma. Trzeba nam i pokochać to stworzone Oko wysłać w świat astralny podarować obłokom. styczeń 2009.
skomentuj | (1)
| pijany poeta. | 2008-12-01 | 20:03:38 |
Libacja liryczna
diabły topią się w szklance po wierszu jaka dusza pełna jest wtedy jaka syta... po chwili niedosyt i wtedy Anioły z nas wychodzą pomagają śnić nam demony, potwory
przywołują duchy nieczyste noce pełne zwierzeń bezsłowne Anioły z nas wyłażą mnożą się, rosną jak ziarna kiełkują z powiek spuszczają krainy przypomniane z lat dziecinnych Anioły tak z nas wychodzą diabły ze złotą aureolą przynoszą wyciągają dawne urazy, sekrety a rany po nich tak bolą. I odchodzą. Nastaje pustynia milknie dusza, a na zewnątrz echa wrzasku wtem na chybił trafił plujemy poezją głucho szukając poklasku czasami leżymy w rowach epitetów pośród słów frywolnie dobranych zataczamy się w metaforach giniemy w sensach nieznanych gasząc swoje pragnienia wpadamy w poezjoholizm piszemy te wszystkie diabły lecz już bez aureoli.
skomentuj | (2)
" Nasze szczęście "
a gdyby to nasze szczęście takie niebiańskie było takie nasze oczko w głowie nawet wodne... odciśnięty but w betonie - takie trwałe Jak Bóg doskonałe. Nasze tajemnicze, małe ale piękne tak namiętne że aż nagle coś się zdarzy iż to szczęście nas poparzy. tego ognia się nie boje - bo we dwoje odciśk mój na dłoni twojej gwiazdy dwie nad nieboskłonem szczęściem uniesione. Niech to szczęście nas zaniesie tam gdzie tęcza wzrok swój niesie gdzie jesienią Sierpień, Wrzesień... gdzie deszcz szepta ciepłym tonem gdzie słowo jest poezją a poezja słowem.
skomentuj | (0)
| Tytuł. Tytuł...bez tytułu. | 2008-11-23 | 12:12:28 |
" Einstein - symbol zagłady "
Krwawa krew na szyi uchodźca z Czeczenii wykrwawia się przez "Einsteina" półbłysk odnalazł się w półmroku Krwawa krew z szyi uchodźca z Czeczenii tuła się po oku - sierota. Poświata nadniebna zbiera swoje żniwa krew spadł ze źrenicy uchodźca z Czeczenii przez dziurawego buta do jałowej ziemi padła ofiarą samobójstwa. Widoku brunatnych krzyżyków się bała mocno była kłuta końcem kolczastego druta nie wytrzymała. A po czeczeńcu się ostały tylko jego buty - kaci ofiary. Pochowanej w obcym grobie obok bomby "Einsteina" z wyrytymi w ziemi - "Nieznanej kropli krwi"
/do <pani twa> : - Nie wiem kim jesteś, ale jeśli wiesz co dla mnie dobre a co nie to znaczy że musisz być kimś potężnym bardzo (mesjasz może, jakiś prorok?). Fakt masz racje mówiąc o mnie "gówniarz", bo to poniekąd prawda. Jednak i taki <gówniarz> jak ja chociażby, rozrywki zaznać chciałby. Żaczek prawda studencki klub, ale czyż jak byłem 15.10 na koncercie LC w hali AWF na (uwaga!) <STUDENCKIM festiwalu> to dlaczego mnie wpuścili? Powinni mnie od gówniarzy zwyzywać, lelżyć, splugawić. Natomiast weszłem, bawiłem się przy muzyce mojego ulubionego zespołu. A do <Żaczka> po co miałbym iść? Pić, uprawiać seks z studentkami, które chcą sobie dorobić? Otóż nie. Do STUDENCKIEGO klubu <Żaczek> chciałem iść dla tego samego powodu co na STUDENCKI festiwal poszedłem. Ponandto miałem informacje że nieraz i <gówniarze> wchodzą. / skomentuj | (0)
| /bo jestem niepełnoletni, bo słabo tańcze - i tak w ogóle.../ | 2008-11-22 | 16:10:28 |
/Nie pójde na koncert Lao Che do Żaczka bo jestem niepełnoletni! Skandal! Hańba! Lincz! - stop segregacji! / i jeszcze wiersz : "..." choć myśli tysiąc ni jednej poprawnej upajam się źdźbłem prze -zielonej trawy tak bardzo czuje twój dotyk nadniebny być może jedyna myśl poprawna. jednakże stoisz choć niewidomy patrzy na Ciebie dodając wzruszenia, krzyczy : "Najdroższy!" O ile drogi? byleby kupić Cię bez zwątpienia. i noc nastaje a w nocy właśnie czarnych przybierasz kolorów niech ja nie żyję gdy rano wstanę zapomne oddać pokłonów. lecz coraz częściej w półmroku świtu napada mnie czcze uwielbienie kładę się w noc ogarnia mnie sen a Ty jesteś sennym marzeniem.
skomentuj | (1)
| Etc. | 2008-11-21 | 20:11:00 |
Cóż. Natchnieniem mym Człowiek - kobieta. " Zapomnienie " Widziałem Cię dziś dwa razy o dwa za mało by Cię zapamiętać o dwa za dużo by zapomnieć. Sufit do ściany przylega jak kochankowie tak niecodziennie do nas niepodobnie. Zarumieniłaś się widziałem czasem uśmiechasz się lecz nie do mnie bo nie chcesz ? czy to ja patrzę na sufit, na ściany próbuję zapomnieć. Niegdyś całunkiem poiłaś usta tuliłaś w ramionach tak obcą osobę że nie mnie co z tego... to nieistotne ja mam swój sufit i ścianę. wzrok swój otwieram zaślepiam sufitem serce nie patrzy ma gdzieś takie widzenie wolałoby przy twoim, wraz z tobą spokojne zaznać zapomnienie. listopad 2008
skomentuj | (0)
|